czwartek, 6 lutego 2014

Kłopoty z motywacją


Dziś wpis drażniąco-jęczący.

Za tydzień mamy kolejne spotkanie w Ośrodku. Pani psycholog uprzedziła nas, że będziemy rozmawiać o motywacji do adopcji. Mam z tym straszny kłopot.

No bo wszędzie piszą, że adopcja dziecka ma być "dla dobra dziecka". W ogóle tego nie czuję. Dla mnie "dobro dziecka" w tym wypadku oznacza, że ja występuję w roli bohatera, heroiny ratującej uciemiężone dzieciątko i oddalającej się w blasku glorii i chwały. Totalna abstrakcja.

Dla mnie to zupełnie naturalne, że skoro nie mogę urodzić dziecka, a w DD czeka dziecko, które nie ma rodziców to nasze drogi się spotkamy. I będziemy się kochać nawzajem. Dlaczego nikt nie pyta matek biologicznych, nawet tych planujących dzieci, dlaczego chcą mieć dzieci?

Może nikt się nad tym nie zastanawia? A jaką one mają motywację? Ja tylko chcę poczuć to, co ludzie czują od milionów lat. Miłość do małego bezbronnego człowieczka, wielką za niego odpowiedzialność. Chce pokazać mu świat, chcę go poprowadzić do dorosłości i dać mu siebie. Potrzebuję go tak samo jak on mnie. Czułam tak samo starając się o biologiczne dziecko, czuję to też teraz.

Niestety, nie motywuje mnie "dobro dziecka". Chcę dobra nas obojga. Mam nadzieję, że pani psycholog uzna to za wystarczające...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz